|
Za rękę weź mnie, Panie...
Za rękę weź mnie , Panie - to tytuł pieśni , którą znajdziemy w naszych kancjonałach pod numerem 265. Jej autorką jest Julia Katarzyna H a u s m a n n, która doświadczyła Bożego prowadzenia w trudnych dla niej chwilach.
Już ponad 100 lat pieśń ta śpiewana jest w kręgach chrześcijańskich. Warto więc przypomnieć postać autorki i okoliczności związane z powstaniem tej pieśni.
Julia Hausmann urodziła się dnia 7 marca 1825 roku w Rydze, na Łotwie. Ojciec jej był nauczycielem gimnazjalnym i wychowywał swoje dzieci w wierze chrześcijańskiej. Spośród sześciorga dzieci, Julia była najsłabsza i już od wczesnych lat cierpiała na silna migrenę. Gdy w nocy spać nie mogła, zatapiała się w modlitwie do Zbawiciela swego i układała pieśni. Do roku 1862 ułożyła ich w swym cierpieniu ponad 100. Im bardziej choroba przybierała na sile, tym mocniej ufała Panu i dawała temu wyraz właśnie w swoich pieśniach.
Z zawodu była wychowawczynią i pracowała na dworach arystokratów w krajach bałtyckich i w Rosji. Resztę swego życia spędziła w Piotrogradzie, gdzie mieszkało wtedy, na przełomie stulecia, wielu Niemców. Podczas odbywanej kuracji w sanatorium Wósso, w Estonii, Pan odwołał ją nagle dnia 3 września 1901 roku do niebiańskiej ojczyzny, tak jak w tej pieśni napisała: "Aż dusza moja stanie u niebios bram!"
Ciężkie przeżycie w młodych latach skłoniło ją do napisania wspomnianej pieśni "Za rękę weź mnie, Panie". Gdy w roku 1862, mając 37 lat, przesłała Pastorowi Gustawowi Knack w Berlinie zbiór swoich 100 pieśni, pieśń "Za rękę weź mnie, Panie" była już w tym zbiorze. Mówi się, że pewnego dnia maż Julii wyjechał za granicę, aby załatwić jakaś sprawę związany z misją. Miała ona niedługo potem też wyjechać i z nim tam się spotkać. Gdy przyjechała, na próżno rozglądała się za swoim mężem, który miał ją na dworcu powitać. Przybyli obcy ludzie i zaprowadzili ją nad świeżą mogiłę. Zmarł nagle i musiał być pochowany podczas jej nieobecności. I właśnie nad tą mogiła w której spoczywał jej najukochańszy człowiek na ziemi, któremu kiedyś podała swe ręce na związek małżeński, ułożyła w głębokiej zadumie i modlitwie 3 zwrotki tej właśnie pieśni, składając swoje słabe ręce całkowicie
W ręce Jezusa, Zbawiciela swego. On sam miał ją teraz prowadzić, gdyż nie miała już żadnego ziemskiego towarzysza, któremu mogłaby podać swe ręce.
Z tak oto głębokiego przeżycia powstała ta cudowna pieśń „Za rękę weź mnie, Panie. Dlatego też mogą takie mocno osadzone w wierze pieśni jak ta, stać się błogosławieństwem dla wszystkich doświadczonych w cierpieniu. Także dla nas, ilekroć ją w kościele i w domu śpiewamy.
1. Za rękę weź mię, Panie i prowadź sam,
aż dusza moja stanie u niebios bram
Bez Ciebie ani kroku nie zrobię, nie!
Stań Ty u mego boku i prowadź mnie.
2. Do serca miłosiernie me serce tul,
By zniosło wszystkie ciernie, i krzyż i ból.
Niech dziecię Twe przybieży do Twoich nóg.
Niech w miłość Twą uwierzy, boś Ty mój Bóg.
3. Niech ufam Twojej mocy w najgorszy czas:
Ty wiedziesz i wśród nocy do celu nas.
Za rękę weź mię, Panie, I prowadź sam
Aż dusza moja stanie u niebios bram.
Opr. HK
Kliknij, aby posłuchać pieśni.
|
|